... In - Vitro?

Permalink Autor: rzeczywistoscimasakrator, data postu: Tuesday, December 29, 2009 12:09
Podążając Twoim tokiem myślenia, to jak ja zdecyduję się pozostać ojcem i zapłodnię swoją Emilię, to będę egoistycznym zwierzakiem, ponieważ jest tyle biednych dzieci w domach dziecka? Życzę Ci rychłej ciąży - mam nadzieję, że to zweryfikuje Ci pogląd na ten temat.
To nie moja wina, że ja tak myślę...
rzeczywistoscimasakrator Postów: 933
Konto od: 1.03.2009
Miasto: Płock
Permalink Autor: ladybiedronka, data postu: Tuesday, December 29, 2009 12:43
Cytat rzeczywistoscimasakrator
bo kto chce to i tak ten zabieg wykona. Tak samo jak ja zechcę, to użyję prezerwatywy lub będę cudzołożył i przeklinał. Ale kościół i tak będzie gromił z ambony...



Ach, ktoś tam odpisał na to coś o wolnej woli. Tak! Właśnie tak. Masz wolną wolę. Możesz wybrać między dobrym a złym. Kościół mówi, wskazuje co jest dobre, co złe. A co wybierzesz- należy do Ciebie. Potem i tak zostaniesz z tego rozliczony. (Z zastrzeżeniem, że jesteś osobą wierzącą, jeśli nie wierzysz w żadną siłę sprawczą, to Ci wisi, zrozumiałe.)

Cytat rzeczywistoscimasakrator
jak ja zdecyduję się pozostać ojcem i zapłodnię swoją Emilię, to będę egoistycznym zwierzakiem,


Ach! Jeśli sam zapłodnisz swoją Emilię, to nie widzę w tym nic zwierzęcego, nawet gdyby miało się to zdarzyć podczas jakiejś kosmicznie wyuzdanej sytuacji^^
I nie jako jedyny życzysz mi rychłej ciąży.

Chciałam raczej zwrócić uwagę na sam proces zapłodnienia in vitro.

Po osiągnięciu odpowiedniego stadium rozwoju zarodki uzyskane w wynikuzapłodnienia selekcjonuje się pod względem jakości. Część z nichzamraża się. Dwa - trzy najlepsze wprowadza się do macicy kobiety gdziemogą się wszczepić i rozpocząć naturalną od tego momentu ciążę. Tęczęść procedury nazywamy transferem embrionu (zarodka).
za: http://www.poradnikmedyczny.pl


Otóż to. Ja rozumiem, chcemy mieć piękne dzieci, podobne do nas, mądre po tatusiu, śliczne po mamusi... Naprawdę, czasem boję się postępu technicznego w medycynie. Z jednej strony super- ratowanie życia w najbardziej beznadziejnych przypadkach, cudownie. Z drugiej strony- pomaganie jednym, a szkodzenie drugim. Uczepię się tych zamrażanych zarodków.
Pozostałe zarodki zamraża się na wypadek niepowodzenia pierwszej próby lub gdyby para chciała mieć więcej dzieci. A co, kiedy wszystko się powiedzie, gdy wybrane i wszczepione embriony implantują, co oznacza rozpoczęcie ciąży, a para nie zdecyduje się na więcej dzieci? Zamrożonych zarodków nie użyje się do kolejnego zapłodnienia. Owe zamrożenie est równoznaczne ze śmiercią. Przynajmniej ja tak to rozumiem.
Pomijam aspekt "zabawy w Pana Boga" itd. Nie wszyscy w niego wierzą.  To jest kwestia czysto moralna i etyczna. Dla chęci posiadania jednego (dwóch? trzech?) potomka pozwolić na śmierć kilkorga innych własnych dzieci. To nazywam zezwierzęceniem.


Przepraszam, jestem humanistką.
ladybiedronka Postów: 71
Konto od: 2.03.2009
Miasto: Strzałkowo
Permalink Autor: miodusss, data postu: Wednesday, January 6, 2010 20:29
jestem stanowczo ZA. irytuje mnie, że w tym kraju grupa ludzi, którzy nie mają i nie powinni mieć z in-vitro nic wspólnego (a co, planują dzieci...?) wtrąca się i poprzez wpływ na władzę życie innym ludziom urządza.
a ataku furii dostaję gdy kolejną lekcję religii z rzędu mamy w klasie dyskusję na ten temat. masakra... czy nie uważacie że religia powinna być niewliczana do ocen?
plastic is fantastic:D
miodusss Postów: 20
Konto od: 5.02.2008
Miasto: Bydgoszcz
Permalink Autor: ladybiedronka, data postu: Thursday, January 7, 2010 19:58
Odnośnie religii "wliczanej do ocen" jest oddzielny wątek. Tam kieruj swoje pretensje. Jestem tylko ciekawa kto lub co innego w jakikolwiek sposób ma kształtować moralność młodych ludzi. Rodzice? Sorry, ale którzy? Szkoła? Hm. Też bym się spierała. Ostatnie możliwe szanse "ratunku" widzę w surowiej wykładanej religii. Przepraszam za off top.


Przepraszam, jestem humanistką.
ladybiedronka Postów: 71
Konto od: 2.03.2009
Miasto: Strzałkowo
Permalink Autor: natalka1987, data postu: Tuesday, June 1, 2010 22:53
Moim zdaniem in vitro tak samo jak aborcja i eutanazja powinno być zabrobione. Istnieją naturalne metody starania się o dziecko a jezeli one nie skutkują istnieje takie coś jak adopcja. Jezeli komuś zalezy na dziecku to adoptuje i to jest nie ważne czy jest się biologicznym rodzicem czy nie.
natalka1987 Postów: 7
Konto od: 17.05.2008
Miasto: Inowrocław
Permalink Autor: anszua, data postu: Thursday, November 4, 2010 13:57
Jestem jak najbardziej za TAK, każdy ma prawo do szczęścia.. i to ze nie może miec z przyczyn biologicznych Maluszka to co stoi na przeszkodzie aby go miał skoro są takie metody?

Kościół kościołem, maja swoje zdanie ok, ale niech się jeden z drugim Księżunio postawi w sytuacji par które marzą o dziecku... wiec niech nie wciskają nosa
anszua Postów: 31
Konto od: 2.02.2009
Miasto: Sulechów
Permalink Autor: xpl0173r, data postu: Friday, November 5, 2010 12:19
Dyskusja na temat in vitro dotyczy w zasadzie tylko i włącznie kwestii, co jest już człowiekiem a co nim nie jest. Tak samo jak aborcja.
Można mówić "niech się księża postawią w sytuacji par", ale jeśli uznać, że z człowiekiem mamy do czynienia po skompletowaniu DNA, to równie dobrze pary mogą postawić się w sytuacji odrzuconych próbek. "Każdy ma prawo do szczęścia", no właśnie, czy w takim razie każdy? I czy takie "stawianie się w sytuacji par" to nie ignorowanie/omijanie problemu z egoistycznych pobudek?;)
Chyba że znajdziesz mi logiczniejszy moment, w którym mamy do czynienia z człowiekiem jako takim. Bo jak nie lubię kościoła, tak w kwestii aborcji/in vitro z biologicznego punktu widzenia muszę przyznać mu rację. Chyba, że in-vitro osiągnie 100%-tową efektywność, wtedy nie mam nic przeciwko.
Moim zdaniem in vitro tak samo jak aborcja i eutanazja powinno być zabrobione.

Dlaczego eutanazja? Moje życie jest moje, mogę z niego zrezygnować kiedy mi się będzie podobać(np. wejść na 10-piętrowy budynek i skoczyć). A odmawiać prawa do śmierci tylko dlatego że ktoś jest za słaby żeby zrobić to własnoręcznie? Jeżeli ktoś osobiście wyraża wolę śmierci, nie można mu jej odmawiać. No, chyba że zmodyfikują konstytucję, i zamiast "prawa do życia" wprowadzą "obowiązek życia", ale wtedy byłoby już pełne niewolnictwo, gdzie ludzkie życie literalnie należałoby do państwa;)
  
God gave us people to love and things to use, where the hell does babylon get it to use people and love things?
xpl0173r Postów: 152
Konto od: 13.01.2010
Miasto: Lubin
Permalink Autor: sienkiewicz, data postu: Monday, November 8, 2010 19:47
Jeśli ktoś nie ma dzieci nie wie czym jest pragnienie posiadania tego maleństwa,nie wie co oznacza tęsknota za maleństwem i nie ma pojęcia co oznacza dotyk małych rączek wtedy będzie i zazwyczaj jest przeciwnikiem in vitro. Jestem szczęśliwym ojcem i rozumiem tych co chcą mieć dzieci.
sienkiewicz Postów: 1
Konto od: 2.09.2010
Miasto: Zielona Góra
Permalink Autor: kowazis, data postu: Wednesday, November 10, 2010 15:53
Kościół za bardzo się wpier* w politykę.
W sumie mogli by postawić krzyż w sejmie i namalować na ustawie o in vitro namalować krzyż i podpisać "NIE DAMY WAM PRZEJŚĆ " .
jestem Katolikiem.. ale mam dość tego co się wyprawia, począwszy od katastrofy smoleńskiej kończąc na in vitro.
Co komu do tego czy dziecko sztucznie zapłodnione czy nie ?
Ważne ŻEBY RODZICE KOCHALI TE DZIECKO CAŁYM SERCEM !

Pozdrawiam.
kowazis Postów: 181
Konto od: 28.07.2007
Miasto: Kędzierzyn-Koźle
Permalink Autor: magiaoka, data postu: Friday, November 26, 2010 14:18
Cytat kowazis
Co komu do tego czy dziecko sztucznie zapłodnione czy nie ?


Mi tylko tyle, że in vitro ma być finansowane ze skarbu państwa. Czyli z podatków. Jak ktoś chce, to jego wola, może robić co chce, jednak, dlaczego wszyscy mają na to robić zrzutę?

No i kwestia jeszcze wtrącania się Kościoła do polityki, widzisz, ja uważam, że Kościół ma za mało do powiedzenia dzisiaj i bardzo nad tym ubolewam. Za czasów socjalizmu w Polsce, gdzie mogłeś czytać niecenzurowane pisma? Tylko w wydawnictwach Kościelnych. Od 2000 lat Kościół stoi na straży kultury i teraz z każdej strony jest atakowany, nagonka się zrobiła. Oddajmy Prawdę Kościołowi, że to w nim było to co dobre, gdy ci źli chcieli psuć i nadal psują.
magiaoka Postów: 60
Konto od: 5.11.2009
Miasto: Legnica
Permalink Autor: xpl0173r, data postu: Wednesday, December 15, 2010 02:53
Za czasów socjalizmu w Polsce

A czym jest "społeczna gospodarka rynkowa", jak nie socjalizmem? Mi najbardziej na określenie tego z czym dzisiaj mamy do czynienia pasuje określenie "socjalny korporacjonizm" - przy tak wysokich podatkach tylko duże korporacje mają możliwość funkcjonowania, małe firmy nie są w stanie w takich warunkach funkcjonować, mają zresztą kłody pod nogi na każdym kroku. Sytuację pogarsza jeszcze multum monopoli państwowych, imo obcych wszystkiemu, co można by określić mianem kapitalizmu.
Od 2000 lat Kościół stoi na straży kultury i teraz z każdej strony jest atakowany, nagonka się zrobiła. Oddajmy Prawdę Kościołowi, że to w nim było to co dobre, gdy ci źli chcieli psuć i nadal psują.

Mylisz się; Chrystus reprezentował to co dobre - duchowość, z której wypływa moralność. Głosił odejście od brutalnego prawa Mojżeszowego, miłość do bliźniego. Wystarczy poczytać stary i nowy testament żeby zrozumieć, że Jego "doktryna" bierze się jedynie z wpływu wychowania w tradycji Żydowskiej, a NT bardzo się różni od ST w kwestii samego Boga, jego cech i zachowania. Kościół powstał natomiast po śmierci Jezusa, niejako "na jego legendzie". W przeciwieństwie do wczesnych chrześcijan, nie tworzy wspólnoty, zastępując ją cotygodniową, 60-minutową nudą, odprawianą zawsze dokładnie w ten sam sposób. Element najistotniejszy, czyli duchowość, zastąpił zbiorem regułek, zakazów i nakazów, jednocześnie ustanawiając własny monopol na interpretację Pisma skutecznie odciągając od niego wiernych; dał gotowe odpowiedzi na wszystkie pytania, i zabronił ich kwestionowania. Przez ponad 1000 lat największej władzy zamiast zapobiegać wojnom, sam zorganizował kilkanaście wypraw krzyżowych; skutecznie natomiast walczył z "herezją", indywidualnym myśleniem i nauką - monopolizując również szkolnictwo(faktem jest, że gdyby nie kościół, powstawałyby szkoły świeckie; słyszałem już dziwne opinie jakoby ludzie w średniowieczu mieli "kościołowi zapewniać naukę" i nie mogę się z nimi zgodzić). Sama struktura kościoła może już budzić podejrzenia, silna hierarchia na czele z "Wodzem", którego słowo jest święte. Prawdą jest też, że podobnie jak w sektach łatwo do niego wstąpić(wystarczy chrzest), a z wystąpieniem może być bardzo ciężko(sprawdzone w praktyce - księża naprawdę robili wszystko byle tylko utrudnić mi odejście, wraz z wyzywaniem i odsyłaniem dwukrotnie do sądu kościelnego w innym mieście na czele).
Z tych i innych powodów nie sądzę, aby Kościół miał cokolwiek wspólnego z Prawdą(może poza źle przezeń zinterpretowanymi wypowiedziami Chrystusa), nie sądzę też, żebym "kulturze Chrześcijańskiej" zawdzięczał coś dobrego.

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że są dwie strony wiary, pozytywna i negatywna. Pozytywną jest duchowość, negatywną - religia. Zgadzam się w pełni.
  
God gave us people to love and things to use, where the hell does babylon get it to use people and love things?
xpl0173r Postów: 152
Konto od: 13.01.2010
Miasto: Lubin
Permalink Autor: sdms, data postu: Monday, June 6, 2011 17:56
Cytat xpl0173r
Głosił odejście od brutalnego prawa Mojżeszowego, miłość do bliźniego

"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić" (Mt 5, 17) - polecam poczytać z następnymi wersami. Jezus nie nakazał odejścia od "brutalnego prawa Mojżeszowego", ale naprostował rozumienie owego prawa.

a NT bardzo się różni od ST w kwestii samego Boga, jego cech i zachowania

Niezupełnie.

Kościół powstał natomiast po śmierci Jezusa, niejako "na jego legendzie".

Czym w takim razie była wspólnota apostołów i uczniów Jezusa przed Jego Paschą?

W przeciwieństwie do wczesnych chrześcijan, nie tworzy wspólnoty, zastępując ją cotygodniową, 60-minutową nudą, odprawianą zawsze dokładnie w ten sam sposób.

Nieprawda. Odsyłam do Katechizmu Kościoła Katolickiego (dział drugi, rozdział trzeci, artykuł 9 :P), do Mszału, a przede wszystkim warto się zapoznać choćby z kilkoma wspólnotami jak neokatechumenat, Ruch Światło-Życie, Ruch Apostolstwa Młodzieży, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i wiele innych. W samej mojej parafii działa tego w cholerę dużo.

Cytat xpl0173r
Element najistotniejszy, czyli duchowość, zastąpił zbiorem regułek, zakazów i nakazów

Także nieprawda. Kościół nieustannie podkreśla rolę duchowości i wskazuje różnorakie ścieżki rozwoju duchowego. Google dla hasła "rekolekcje" znajduje ponad 2 mln stron. Odsyłam choćby tutaj: http://ekai.pl/rekolekcje/x39683/rekolekcje/

Cytat xpl0173r
jednocześnie ustanawiając własny monopol na interpretację Pisma skutecznie odciągając od niego wiernych

I dlatego dzieciom pierwszokomunijnym rozdaje Pismo święte? I dlatego nieustannie zachęca do czytania Biblii? I dlatego na każdej mszy świętej jest liturgia Słowa?

Co do interpretacji to odsyłam do Biblii, np. Ef 4,11-12; czy też 1 Kor 12,28.

Cytat xpl0173r
Przez ponad 1000 lat największej władzy zamiast zapobiegać wojnom, sam zorganizował kilkanaście wypraw krzyżowych

oj ze znajomością historii chyba u Ciebie kiepsko...
Cytat xpl0173r
skutecznie natomiast walczył z "herezją", indywidualnym myśleniem i nauką

Nie sposób się z tym zgodzić. Natomiast faktem jest, że od wynalezienia druku w XV wieku liczba odkryć naukowych zaczynała stopniowo wzrastać, co raczej nie jest dziwne.

Cytat xpl0173r
monopolizując również szkolnictwo(faktem jest, że gdyby nie kościół, powstawałyby szkoły świeckie; słyszałem już dziwne opinie jakoby ludzie w średniowieczu mieli "kościołowi zapewniać naukę" i nie mogę się z nimi zgodzić).

Gdyby nie Kościół szkoły, by nie powstawały, bo władz świeckich nie byłoby stać na ich utrzymanie. Zobacz jak się dzisiaj przedstawia sytuacja choćby w Afryce, gdzie bez Kościoła praktycznie nie istniałaby edukacja i służba zdrowia. Edukacja publiczna ma oczywisty związek z tzw. "władzą ludu" i chęcią władzy do sprawowania większej kontroli nad obywatelami. Wynika też bezpośrednio z Reformacji i chęci władz świeckich do sprawowania władzy nad edukacją religijną (czyja władza tego religia itp.) Aż do XVI-XVII wieku czymś normalnym był fakt, że uczył się (w szkole) ten, kto chciał. Jest to postawa jak najbardziej naturalna, w przeciwieństwie do obecnego dążenia do zrównania poziomów itp. Wynika to bezpośrednio z faktu, że każdy człowiek jest inny i stworzony do innych rzeczy. I tak jak muszą być ludzie znający się na rządzeniu, by sprawować władzę, tak muszą być ludzie znający się na kowalstwie, budownictwie, itp., muszą wreszcie też być i tacy, którzy pracować będą w polu, kopać rowy, etc. Jeśli ktoś nie chce się uczyć to po co go zmuszać? W dzisiejszym świecie, czy człowiek chce czy nie ma obowiązek być zapisany do szkoły aż do skończenia 18. roku życia. Czy się uczy, czy obija całe społeczeństwo musi łożyć na jego edukację. I to łożyć wcale nie mało...

Wracając jednak do tematu, bo to szerokie rozważania - o ile mi wiadomo w średniowieczu żadne prawo nie zabraniało tworzyć innego rodzaju szkół prywatnych czy publicznych. Problem nie jest tak uproszczony jak to opisujesz.

Cytat xpl0173r
Sama struktura kościoła może już budzić podejrzenia, silna hierarchia na czele z "Wodzem", którego słowo jest święte.

Dziwna ta interpretacja i nie mająca pokrycia w faktach.

Cytat xpl0173r
Prawdą jest też, że podobnie jak w sektach łatwo do niego wstąpić(wystarczy chrzest), a z wystąpieniem może być bardzo ciężko

Ochrzcić się, jako człowiek dorosły, wcale nie jest tak łatwo. Z wystąpieniem też nie ma problemów. Aczkolwiek...
Cytat xpl0173r
księża naprawdę robili wszystko byle tylko utrudnić mi odejście, wraz z wyzywaniem i odsyłaniem dwukrotnie do sądu kościelnego w innym mieście na czele

...ludzie są różni. Prawo w tym zakresie jest jasne. A idioci znajdą się wszędzie. Wystarczy popatrzeć ile problemów potrafi człowieka spotkać w urzędach państwowych...

Cytat xpl0173r
Ktoś mądry kiedyś powiedział, że są dwie strony wiary, pozytywna i negatywna. Pozytywną jest duchowość, negatywną - religia. Zgadzam się w pełni.

A ja się nie zgadzam. Nie da się odłączyć wiary od religii. Wiara to pewien stan, przekonanie odnośnie tego, że coś jest prawdą. Natomiast system tego typu wierzeń jest już religią. Ergo każdy człowiek jest na swój sposób religijny, ma jakąś religię. Zunifikowane systemy religijne jednoczą ludzi o podobnych lub takich samych przekonaniach. Dla przykładu - chrześcijan jednoczy wiara w Jezusa Chrystusa jako Boga. W samej religii nie ma nic złego. Zła może być interpretacja poszczególnych zasad przez konkretnego człowieka. Doskonale sobie zdajemy sprawę z tego, że niejeden ksiądz głosi naukę (nie tylko słowami), która z nauczaniem Kościoła niewiele ma wspólnego. To, co jest ważne, to fakt, że przez 2000 lat, dzięki kierownictwu Ducha Świętego, Kościół nie odszedł od nauki Jezusa Chrystusa.
Omnia mea mecum porto.

Uwielbiam dostawać bezpodstawne warny ;) Pozdrawiam kserobloga ;)

Nazwanie kupy czekoladą nie czyni z niej czekolady. Jeśli ludzie traktują cię jak idiotę to zapewne dlatego, że jesteś idiotą. Miłego dnia ;)
sdms Postów: 109
Konto od: 5.07.2008
Miasto: Gliwice
Permalink Autor: abisia, data postu: Sunday, July 3, 2011 20:47
Cytat
A czy w ogóle Bóg POZWOLIŁBY nam wynaleźć metodę takiego zapłodnienia, gdyby "Jego decyzja" o naszej bezpłodności była ostateczna?


Odpowiem pytaniem. A czy Bóg pozwolił na wynalezienie bomby atomowej, bo uznał, że jest dobra? Kochana, a ja myślałam, że mamy wolną wolę  i rozum. Chyba musze zmienić światopogląd. (Wybacz, że użyłam przykładu bobmy, jednak uznałam, iż jego absurdalność da do myślenia ludziom, którzy próbują rozgryźć Boga, którego Imienia nie znają). Fides et ratio. Nie tylko "ratio".. Oba człony są bez siebie niczym.

Poza tym nie lubię, kiedy ludzie mówią: "leczenie in-vitro". Jakie do cholery(za przeproszeniem) leczenie? Czyli, że co? Jeśli zapłodnię się in-vitro, to następne dziecko pocznę już bez pomocy lekarzy? O nie moi drodzy. To nie jest w żadnym wypadku leczenie. To słowo już na wstępie wprowadza pewną manipulację, z resztą bardzo pomysłowe zagranie psychologicze.. Uczcie tego swoje dzieci, uczcie.

A ile osób wie, że męski potomek, prawdopodobnie będzie bezpłodny, jak jego rodzice(lub któreś z nich)? Oczywiście. Jest nadzieja, że nie. Jednak to kwestia kilku procent, szczególnie, jeśli bezpłodna była matka chłopca. W gruncie rzeczy, co nam za różnica? Wychodujemy sobie nowe dzieci, po co nam płodność.

Moja matka pracowała u kobiety, która starała się zajść w ciążę, za pomoca  in-vitro. I ona, bogata kobieta, zwierzała się ledwo dukającej w jej języku sprzątaczce, tak była zrozpacona po kolejnej nieudaniej próbie. Nie łatwiej zaadoptować dziecko? Przepraszam. Zapomniałam. Człowiek jest zbyt egocentryczny.. Najchętniej wyłożylibyście swoje racje Bogu co? Oczywiście nie chcę nikogo obrazić..

Jestjedna rzecz, o której nie macie prawa się wypowiadać. Jeśli ktoś wierzy w Jedynego Boga w Trójcy Świętej, uczęszcza  do kościoła nie z przymusu czy rutyny, tylko by ze swoimi współwiernymi wychwalać Go(Boga, nie kościół -.-)  i z nimi radowac się z tego, iż Bóg nas kocha, nie powie Wam, że jest za in-vitro. Dlaczego? Bo taka osoba wie, że każde iepowodzenie i cierpienie nasze, ma na celu nas kształtować i jest częścią boskiego planu zbawienia.

Nie, nie oszalałam. A kto mi takich rzeczy nagadał? Ten na górze. Swoją drogą ma wielkie poczucie humoru..

Miłego wieczoru, z Bogiem!
Treść dodana do postu 03-07-2011 o godzinie 20:55
Cytat


Cytat


A czy w ogóle Bóg POZWOLIŁBY nam wynaleźć metodę takiego zapłodnienia, gdyby "Jego decyzja" o naszej bezpłodności była ostateczna?



Odpowiem pytaniem. A czy Bóg pozwolił na wynalezienie bomby atomowej, bo uznał, że jest dobra? Kochana, a ja myślałam, że mamy wolną wolę  i rozum. Chyba musze zmienić światopogląd. (Wybacz, że użyłam przykładu bobmy, jednak uznałam, iż jego absurdalność da do myślenia ludziom, którzy próbują rozgryźć Boga, którego Imienia nie znają). Fides et ratio. Nie tylko "ratio".. Oba człony są bez siebie niczym.

Poza tym nie lubię, kiedy ludzie mówią: "leczenie in-vitro". Jakie do cholery(za przeproszeniem) leczenie? Czyli, że co? Jeśli zapłodnię się in-vitro, to następne dziecko pocznę już bez pomocy lekarzy? O nie moi drodzy. To nie jest w żadnym wypadku leczenie. To słowo już na wstępie wprowadza pewną manipulację, z resztą bardzo pomysłowe zagranie psychologicze.. Uczcie tego swoje dzieci, uczcie.

A ile osób wie, że męski potomek, prawdopodobnie będzie bezpłodny, jak jego rodzice(lub któreś z nich)? Oczywiście. Jest nadzieja, że nie. Jednak to kwestia kilku procent, szczególnie, jeśli bezpłodna była matka chłopca. W gruncie rzeczy, co nam za różnica? Wychodujemy sobie nowe dzieci, po co nam płodność.

Moja matka pracowała u kobiety, która starała się zajść w ciążę, za pomoca  in-vitro. I ona, bogata kobieta, zwierzała się ledwo dukającej w jej języku sprzątaczce, tak była zrozpacona po kolejnej nieudaniej próbie. Nie łatwiej zaadoptować dziecko? Przepraszam. Zapomniałam. Człowiek jest zbyt egocentryczny.. Najchętniej wyłożylibyście swoje racje Bogu co? Oczywiście nie chcę nikogo obrazić..

Jestjedna rzecz, o której nie macie prawa się wypowiadać. Jeśli ktoś wierzy w Jedynego Boga w Trójcy Świętej, uczęszcza  do kościoła nie z przymusu czy rutyny, tylko by ze swoimi współwiernymi wychwalać Go(Boga, nie kościół -.-)  i z nimi radowac się z tego, iż Bóg nas kocha, nie powie Wam, że jest za in-vitro. Dlaczego? Bo taka osoba wie, że każde iepowodzenie i cierpienie nasze, ma na celu nas kształtować i jest częścią boskiego planu zbawienia.

Nie, nie oszalałam. A kto mi takich rzeczy nagadał? Ten na górze. Swoją drogą ma wielkie poczucie humoru..

Miłego wieczoru, z Bogiem!

Ps.: wybaczcie, że nie przeczytałam całego tematu, jednak czas mnie goni.. Ahh. I myślę, że sprawy etyki mimo wszystko są sprawą naszego sumienia..
Treść dodana do postu 03-07-2011 o godzinie 20:55
Cytat


Cytat


A czy w ogóle Bóg POZWOLIŁBY nam wynaleźć metodę takiego zapłodnienia, gdyby "Jego decyzja" o naszej bezpłodności była ostateczna?



Odpowiem pytaniem. A czy Bóg pozwolił na wynalezienie bomby atomowej, bo uznał, że jest dobra? Kochana, a ja myślałam, że mamy wolną wolę  i rozum. Chyba musze zmienić światopogląd. (Wybacz, że użyłam przykładu bobmy, jednak uznałam, iż jego absurdalność da do myślenia ludziom, którzy próbują rozgryźć Boga, którego Imienia nie znają). Fides et ratio. Nie tylko "ratio".. Oba człony są bez siebie niczym.

Poza tym nie lubię, kiedy ludzie mówią: "leczenie in-vitro". Jakie do cholery(za przeproszeniem) leczenie? Czyli, że co? Jeśli zapłodnię się in-vitro, to następne dziecko pocznę już bez pomocy lekarzy? O nie moi drodzy. To nie jest w żadnym wypadku leczenie. To słowo już na wstępie wprowadza pewną manipulację, z resztą bardzo pomysłowe zagranie psychologicze.. Uczcie tego swoje dzieci, uczcie.

A ile osób wie, że męski potomek, prawdopodobnie będzie bezpłodny, jak jego rodzice(lub któreś z nich)? Oczywiście. Jest nadzieja, że nie. Jednak to kwestia kilku procent, szczególnie, jeśli bezpłodna była matka chłopca. W gruncie rzeczy, co nam za różnica? Wychodujemy sobie nowe dzieci, po co nam płodność.

Moja matka pracowała u kobiety, która starała się zajść w ciążę, za pomoca  in-vitro. I ona, bogata kobieta, zwierzała się ledwo dukającej w jej języku sprzątaczce, tak była zrozpacona po kolejnej nieudaniej próbie. Nie łatwiej zaadoptować dziecko? Przepraszam. Zapomniałam. Człowiek jest zbyt egocentryczny.. Najchętniej wyłożylibyście swoje racje Bogu co? Oczywiście nie chcę nikogo obrazić..

Jestjedna rzecz, o której nie macie prawa się wypowiadać. Jeśli ktoś wierzy w Jedynego Boga w Trójcy Świętej, uczęszcza  do kościoła nie z przymusu czy rutyny, tylko by ze swoimi współwiernymi wychwalać Go(Boga, nie kościół -.-)  i z nimi radowac się z tego, iż Bóg nas kocha, nie powie Wam, że jest za in-vitro. Dlaczego? Bo taka osoba wie, że każde iepowodzenie i cierpienie nasze, ma na celu nas kształtować i jest częścią boskiego planu zbawienia.

Nie, nie oszalałam. A kto mi takich rzeczy nagadał? Ten na górze. Swoją drogą ma wielkie poczucie humoru..

Miłego wieczoru, z Bogiem!

Ps.: wybaczcie, że nie przeczytałam całego tematu, jednak czas mnie goni.. Ahh. I myślę, że sprawy etyki mimo wszystko są sprawą naszego sumienia..
Słowa naszą tarczą.
abisia Postów: 30
Konto od: 11.09.2008
Miasto: Wrocław
Permalink Autor: yesornotx3, data postu: Saturday, July 9, 2011 21:57
In-Vitro? Jak najbardziej! To szansa na nowe życie,ale także szansa dla osób,które nie mogą mieć dzieci,a pragną mieć potomstwo. Jeśli chodzi o religię... No cóż... To,że Kościół jako instytucja mówi stanowcze: NIE! dla tej metody nie znaczy,że Bóg tego by nie chciał. ;)
yesornotx3 Postów: 3
Konto od: 15.09.2009
Miasto: Nowy Dwór Mazowiecki
Permalink Autor: sdms, data postu: Sunday, July 10, 2011 12:09
Cytat yesornotx3
To szansa na nowe życie,ale także szansa dla osób,które nie mogą mieć dzieci,a pragną mieć potomstwo.

Zawsze mogą adoptować dziecko. In-vitro nie rozwiąże ich problemu bezpłodności.
Cytat yesornotx3
To,że Kościół jako instytucja mówi stanowcze: NIE! dla tej metody nie znaczy,że Bóg tego by nie chciał.

Kościół nie mówiłby stanowczego nie, gdyby nie wynikało ono bezpośrednio z Biblii będącej objawionym Słowem Bożym.

Miłego dnia.
Omnia mea mecum porto.

Uwielbiam dostawać bezpodstawne warny ;) Pozdrawiam kserobloga ;)

Nazwanie kupy czekoladą nie czyni z niej czekolady. Jeśli ludzie traktują cię jak idiotę to zapewne dlatego, że jesteś idiotą. Miłego dnia ;)
sdms Postów: 109
Konto od: 5.07.2008
Miasto: Gliwice
Permalink Autor: redtoms, data postu: Thursday, August 18, 2011 20:58
Czytając powyższe wypowiedzi, zdecydowałam jednak że popieram in - vitro, i uważam że kościół nie powinien sie w to mieszać.
redtoms Postów: 34
Konto od: 26.07.2010
Miasto: Rzeszów