|
Wszystko zależy jakich doznań kto poszukuje. Jeśli chodzi o takie czysto estetyczne, to proponuję przejść się ul. 11 listopada, następnie przejściem schodowym na Pigal i dalej na rynek, zaś z rynku na ulicę słowackiego, z której na wysokości szkół - IV LO i Mechanika, odbić w prawo i skręcić w ul. Mickiewicza. Idąc taką trasą, można zobaczyć spory kawałek bielskiej secesji, jak choćby sala Pod Czarnym Orłem (11 listopada na wysokości pl. Zwycięstwa), sporo ładnych kamienic (można wejść na pl. Wojska Polskiego, aby zobaczyć słynną kamienicę "pod Żabami", która mnie osobiście się nie podoba, ale nie można jej odebrać tego, że jest najbardziej wartościowym budynkiem jeśli chodzi o secesję), będąc na pl. Chrobrego, można będzie zobaczyć już po części odrestaurowany zamek, a także barokowy budynek. Po drodze na rynek, widzimy bielskie podcienie, a idąc ul. Mickiewicza mamy okazję zobaczyć odnowiony sąd okręgowy, willę Sixsta (rektorat ATH), oraz jeszcze jedna willę (zapomniałem nazwiska właściciela), natomiast idąc nią do końca dojdziemy blisko dworca kolejowego zbudowanego jeszcze za czasów, kiedy Bielsko znajdowało się w rękach austriackich.
Szukając doznań kulturalnych, obowiązkowym punktem jest bielski Teatr Polski. Nie jest to teatr z najwyższej krajowej półki, lecz w swoich spektaklach trzyma się na pewnym poziomie. Inną możliwością jest wizyta w teatrze banialuka, który w przeciwieństwie do Teatru Polskiego, znany jest nawet poza granicami Polski. Niedaleko Banialuki znajduje się Biuro Wystaw Artystycznych, gdzie również można się w wolnej chwili przejść, a poza tym co jakiś czas w różnych miejscach organizowane są mniejsze lub większe imprezy artystyczne.
Bielsko nocą śpi, nad czym bardzo ubolewam. O godzinie 22, mało kogo spotyka się już na ulicach. Nie oznacza to jednak, że nie ma tu co robić. W mieście znajduje się kilka klubów, takich jak Rude Boy, Klimat, Pomarańcza, 54, itd. itp. lecz na ich tle wyróżnia się ten pierwszy. Pozostałe to zwykłe dancefloory, z dj'em, gdzie można pójść w piątkowy wieczór i się pobawić. W Rudym przede wszystkim leci inna muzyka. Bardzo często organizowane są tam koncerty mniej, lub bardziej znanych kapel, zarówno z Bielska i okolic, jak i z innych miast Polski.
Położenie miejscowości u podnóży Beskidów stwarza możliwość wypadu w góry i odpoczęcia od miejskiego zgiełku, dlatego polecam wybranie się na Stefankę, Szyndzielnię, czy Klimczok. Spokojnie posiedzieć można również na błoniach, w cygańskim lesie. Niegdyś takim całkiem sympatycznym miejscem były bulwary straceńskie (straconka), lecz z tego co słyszałem, to w ostatnim czasie jest to głównie siedlisko różnego rodzaju żularni. To by było chyba tyle. Amen
|